Blog nastoletniej stanikomaniaczki
wtorek, 28 grudnia 2010
Drugie urodziny Miseczek :)

Pierwsze urodziny mojego bloga jakoś mi umknęły. Miałam twórczy kryzys i prawie się nim nie zajmowałam. Teraz na szczęście jest lepiej, więc napiszę małe podsumowanie ;)

Zacznę może od zmian w stanikowym świecie. Kiedy zaczęłam pisać, wśród lobbystek królowały Freya (dla wąskofiszbinowców), Panache i Curvy Kate (dla szerokofiszbinowców). Marzeniem każdej stanikomaniaczki był biustonosz Effuniak - piękny, koronkowy, idealnie leżący i prawie nie do zdobycia. Dobrych sklepów stanikowych nie było dużo - mogłam bez trudu wymienić wszystkie. Tak naprawdę niewiele lobbystek nosiło dobrze dobrane staniki - obowiązywały najciaśniejsze obwody, w jakich można się dopiąć i największe miseczki, jakie da się naciągnąć tak, żeby się nie marszczyły (a mieściły nie tylko biust, lecz także sporo skóry). Już wtedy dużo się zmieniło od początków Lobby...

Sytuacja się zmieniła, kiedy Balkonetka z okołolobbowego bloga przekształciła się w biuściasty portal. Pojawił się tam pomysł noszenia stanika z luźniejszym obwodem i mniejszymi miseczkami, który okazał się bardzo trafiony. Nowy sposób dobierania biustonoszy po krótkim czasie przyjął się również na Lobby. Potem było już tylko lepiej. Skończyło się bezmyślne owijanie miskami. W nowych sklepach pojawiły się nieznane wcześniej marki, które stały się godną konkurencją dla nieśmiertelnej trójcy. Teraz już nie wymienię z pamięci wszystkich uświadomionych sklepów ani wszystkich oferowanych tam staników. Effuniak też założyła swój sklep internetowy, dzięki czemu jej staniki przestały być czymś niedostępnym.

Dzisiaj już zaczynają się pytania "o co jeszcze można lobbować?". Mimo wszystkich sukcesów Lobby jest o co. Po pierwsze, uświadomione staniki są za drogie, aby każda dziewczyna lub kobieta mogła sobie na nie pozwolić. Po drugie, w rozmiarach z krańców tabelki konstrukcje nadal są niedopracowane (promień fiszbiny za bardzo się zmienia wraz z rozmiarem).

Co do mnie - opuścił mnie neoficki zapał, z jakim zaczynałam pisanie bloga. Straciłam poczucie misji uświadomienia całego świata. Nabrałam doświadczenia i dystansu, ale niestety już jestem mniej zaangażowana w lobbowanie. Dużo się nauczyłam (myślę, że wystarczająco dużo), od ponad roku noszę dobrze dobrany stanik. Jestem zadowolona.

Na marginesie - ostatnio prawie nikt nie komentuje moich notek. Jeśli jest z nimi coś nie tak, nie obrażę się, jak ktoś mi zwróci uwagę.

22:22, wera9954
Link Komentarze (2) »
piątek, 24 grudnia 2010
Wesołych Świąt!

Wszystkim czytelniczkom życzę Świąt spędzonych w miłej atmosferze, zdrowia, samych piątek i szóstek w szkole, prawdziwych przyjaciół, góry staników, dużo radości i wszystkiego, co sobie wymarzycie! :)

13:56, wera9954
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 listopada 2010
Jak przymierzać stanik?

Niby prosta sprawa. Wejść ze stanikiem do przymierzalni, założyć i kupić (jeśli pasuje) albo poprosić o inny model/rozmiar (jeśli nie pasuje). Jednak moje doświadczenia pokazują, że wcale nie jest tak łatwo. Często mi się zdarza, że w przymierzanym nabiustniku coś mi nie pasuje, ale nie jestem w stanie określić co, więc kupuję. A w domu, już po odcięciu metek okazuje się, że miseczki są za duże/za małe, coś spłaszcza, obwód podjeżdża lub uciska przy głębszym wdechu itd.

Chyba czasami w przymierzalni nie do końca świadomie ukrywam przed sobą, że stanik nie pasuje. Może nie tylko ja tak mam ;) Dlatego radzę zabrać ze sobą poniższy poradnik:

  1. załóż stanik (pamiętaj o odpowiednim założeniu - o tym napiszę w innej notce, bo są różne szkoły i nieźle można się na ten temat rozpisać),
  2. sprawdź, czy nie trzeba podciągnąć lub poluzować ramiączek,
  3. stań w naturalnej pozycji - przeprost maskuje zadużość miseczek,
  4. weź głęboki wdech,
  5. pomyśl, czy mostek ci się nie wbija, czy koronka nie drapie itd.,
  6. możesz kilka razy podskoczyć, aby sprawdzić, czy podtrzymanie biustu jest wystarczające,
  7. obejrzyj się dokładnie,
  8. dobrze jest założyć bluzkę na przymierzany biustonosz.

Jeśli po wykonaniu wszystkich opisanych czynności nie zauważyłaś problemów ze stanikiem, prawdopodobnie będzie pasował :) Jeśli coś pominęłam, proszę napisać w komentarzu :)

piątek, 20 sierpnia 2010
Nie wiem, o czym pisać...

Ostatnio jakoś brakuje mi pomysłów :( Od zawsze miałam problemy z pisaniem dobrych notek (a może po prostu zbyt krytycznie je oceniałam), ale teraz to już w ogóle nie wiem, o czym w ogóle mam pisać.

W związku z tym mam pytanie: o czym chciałybyście poczytać na moim blogu? A może ktoś chciałby mi pomóc w jego prowadzeniu? :)

18:44, wera9954
Link Komentarze (4) »
czwartek, 29 kwietnia 2010
Mogłabym sobie kupić polski stanik, niekoniecznie Effuniak...

No mogłabym, mogłabym, tylko, kurczę blade, to wcale nie jest tak łatwo.

Wygląda to tak:

Zeszłego roku, we wrześniu, zachwycona swoim nowym rozmiarem (hura, mam F, mogę sobie kupić, co chcę!), kupiłam sobie stanik Ewy Bień. Szukałam jakichś opinii o nim. Mało. Wyczytałam jednak, że jest dużomiseczkowcem i 65F odpowiada brytyjskiemu. Ładny był i niezbyt drogi, więc postanowiłam zaryzykować. Przyszedł. Przymierzam i mam niejasne przeczucie, że coś z nim nie tak. Patrzę, oglądam się w lustrze dokładnie, zakładam bluzkę, ale wszystko wydaje się w porządku. Ja tak czasami mam, że przy mierzeniu stanik wydaje się dobry, a potem jest niespodzianka. Mimo tej wiedzy i złych przeczuć zostawiłam go sobie. Następnego dnia zakładam swój nowy nabytek i z wyprężoną piersią idę do szkoły. Dobra, doszłam. Przeglądam się w lustrze na korytarzu i widzę: coś nie tak. Jakiś ten biust płaski, w maskaradkach się większy wydaje. No ale on miękki, wiadomo, nie będzie takiego efektu jak w sztywniakach. Idę na lekcję. Coś się buja. Na przerwie lecę do ubikacji i przepinam stanik na najciaśniejszą haftkę. Czyżby bułka? Z bułą czy bez, jakoś trzeba w tej szkole przetrwać. Nadal trochę luźno w obwodzie. Minimalnie podjeżdża, podcinając tłuszczyk na plecach i boleśnie się w niego wpijając.

Podsumowując - tamto 65F było jednak za małe jak na brytyjskie. Choć na 87-88 cm w biuście, bo na tyle jest przeznaczone kontynentalne 65F, byłoby za duże. Rozciągliwy obwód gratis...

Do czego dążę? Do tego, że trzeba coś z tą rozmiarówką zrobić. Chciałby człowiek się ostanikować, a tu w ogóle nie wiadomo, jaki rozmiar brać, bo rozmiarówka polskich firm (piszę nie tylko o Ewie Bień, z którą miałam przygodę, ale też np. o Dalii czy Gorsenii) jakaś dziwna się porobiła. Nie jest to typowa rozmiarówka kontynentalna (choć niby ma być). Kupuje się eF, a to tak naprawdę jest Gie, Ha, albo coś tam, zależy jak się trafi. Lecz na pewno nie jest to E, i mało prawdopodobne, żeby było to eF.

Mnie tam wcale by literka H cz I na metce nie przeszkadzała, mój rozmiar może się nazywać nawet i 40Ż, pod warunkiem, że będzie to jakaś dobrze opisana w tabelce rozmiarówka. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że istnieje takie coś jak literkofobia. No ale, jeśli nie chcąc wystraszyć nowouświadomionych "dziwnymi" rozmiarami, producenci oznaczają takie same rozmiary miseczek bliższymi literkami alfabetu*, niech robią to jakoś kontrolowanie i umieszczą na swoich stronach nowe tabelki.

Obwody to inna sprawa - napiszę tyle, że producenci idą w dobrą stronę :) Tylko, żeby nie przesadzić - obwód 70 ma pasować na 70 cm pod biustem, a nie na 65 cm (chyba, że to jest wybitnie nieściśliwe 65 cm) ;)

*żeby nie było, że nie uwzględniam zależności objętości miseczki oznaczonej taką samą literką od obwodu, bo trochę tak mi wyszło, jakbym o tym zapomniała - mam na myśli, że dawne, powiedzmy, 70G nazywa się 70E czy 70F.

środa, 25 listopada 2009
Antyporadnik odcinek 2, czyli jak stłamsić piersi w miseczkach o 3 rozmiary za dużych

Niewykonalne? Wcale nie.

Należy natrafić na Lobby Biuściastych. Po długiej i zajmującej lekturze stwierdzić "Ja też chcę mieć dobry stanik!".

Na wymiary 69/94 (nie pilnujemy przylegania miarki do ciała podczas pomiaru w biuście, bo po co!) dobieramy 28H. No co, dobre jest! Mogę oddychać, więc obwód OK. Właściwie to bym mogła spróbować mniejszego obwodu, bo w tym się zapinam na najciaśniejszą haftkę. Tylko w misce coś ciasno. Cóż, trzeba pomyśleć o większym rozmiarze. A fiszbiny na plecach, zabudowane michy to przecież normalka w tym rozmiarze! Regulatory od ramiączek na szczycie ramienia też normalka, bo mała jestem, a te ramiączka taaaakie dlugie! Piłowanie rąk to też normalka, bo te ramiącha tak szeroko rozstawione!

Nosić 28H, chcieć 26JJ (no bo przecież przelicza się o dwie miseczki, o jedną to ja przeliczałam przed uświadomieniem, a ja jeszcze większej potrzebuję!).

Pomyśleć o 30G. Węższe fiszbiny=głębsza miseczka, więc może będzie dobre? A obwód se podszyję.

Zrobiłam jak, pomyślałam i kupiłam Aragona Masquerade w w/w rozmiarze. Tylko czemu miseczka odstaje? A no tak, przecież on wielkomiskowy jest, a tak poza tym ramiączka są za długie i nie mogę ich wyregulować na odpowiednią długość. Niech czeka, aż biust mi urośnie, a na pewno mi urośnie, choć do tej pory rosnąć nie chciał. A fiszbiny ciągle za szerokie! Co ja mam nosić, skoro nawet w moich starych Freyach, które już są przecież za małe (28G) fiszbiny są za szerokie? Trzeba się z tym pogodzić, taki jest w końcu los wyjątkowo wąskofiszbinowego i gieplusowego biustu. I czekać na Effuniaki jak na zbawienie, w końcu effuniakowe fiszbiny są uniwersalne i pasują na każdego.

W końcu zacząć nosić Aragona, w końcu jak swoje piersi zewsząd wygarnę (to piersi są, choćby wszyscy myśleli, że tłuszcz albo skóra!), to przestaje odstawać. Jeszcze jakbym mogła bardziej podciągnąć ramiączka... W końcu nie będę podszywać, bo nie umiem szyć. Ale za luźny to on jest, od nowości zapinam na najciaśniejszą haftkę. Biust ma trochę własnego życia, ale to wina obwodu, na pewno jest to wina obwodu, bo mniejsze miseczki przecież na pewno będą na mnie za małe. Ale za to nic mi piersi nie uciska, te Maskaradki mają takie fajne, głębokie miseczki, że zupełnie nic nie uciska! Ale super!

Aragon staje się naszym ulubionym stanikiem. Oczywiście nadal ograniczamy ruchy rąk do minimum, bo inaczej piersi z miseczek wylecą. Do czasu, gdy za kilka miesięcy kupimy swojego pierwszego Effuniaka, rozmiar 70FF.

Uwielbiałam ten stanik, choć kupiłam moim zdaniem najmniej ładną wersję. Nie cierpię różowego, a lodowy plunge miał go sporo. Ale fiszbiny nie uwierały, kształt biustu był ładny, obwód nawet niezły, choć wolałabym 65. Tylko, kurczę, znowu te miski są takie płaskie! Auć!

Na wakacjach kupic sobie następny stanik, niezbyt ładną, ale za to "pasującą" Dalię.

Po jakimś czasie noszenia strasznie płaskich miseczek (w tamtym nowym staniku nie były dużo głębsze!) stwierdzić, ża za bardzo nas boli biust, aby nosić cokolwiek. Odpuścić sobie staniki, tylko wychodząc z domu zakładać Aragona (bo on krzywdy nie robi)...

Nie martwić się proszę, w sierpniu kupiłam sobie naprawdę dobrze dobrany stanik, to była maskaradkowa English Rose w rozmiarze 30F na poprawnie zmierzone 67/92 :)

piątek, 16 października 2009
Jak wyhodować biust w kształcie uszu spaniela w 3 lata, czyli antyporadnik dobierania stanika na rosnący biust

Antyporadnik niestety będzie oparty na moich własnych doświadczeniach. Naprawdę przed uświadomieniem umiałam zniszczyć sobie biust :(

Moje metody są proste i skuteczne.

Rok pierwszy:

Początek będzie zupełnie w porządku. Kupiłam sobie stanik z dwóch trójkątów, rozmiar 70A. Kiedy ma się 10 lat i malutki biuścik, niewymagający prawdziwego biustanosza, takie coś zupełnie wystarczy. Teraz pora przejść do części antyporadnikowej. Trzeba sobie kupić w Triumphie nabiustnik w/w typu. Dlaczego w Triumphie, a nie w Atlanticu, Keyu czy na bazarku? Bo w Triumphie można trafić na naprawdę niezniszczalny egzemplarz. Mnie się trafił właśnie taki. A czemu powinien być niezniszczalny? O tym napiszę później. Po kilku miesiącach można sobie kupić 70B, nadal trójkąty, które będą leżały tak samo jak 70A. Biust zaczyna prosić o jakieś podtrzymanie, ale co tam. Bawełniane trójkąty są najlepsze.

Rok drugi:

Zaczniemy od ostatecznego rozstania z 70A na rzecz 70B, nadal trójkątów. Kupić sobie pierwszego puszapa, na bazarku, w pośpiechu, na kilka godzin przed weselem cioci (do bluzki, którą zakładałam, potrzebne były odpinane ramiączka, a w miękkich bezfiszbinowcach trudno o takie). Oczywiście piewszy z brzegu chiński puszapek ma więcej gąbki niż miejsca na biust, ale co tam. Stanik, który mi się trafił, był też wyposażony w wyjątkowo drapiącą koronkę. Dlatego po weselu rzuciłam go w kąt, przysięgłam, że już nigdy nie założę koronkowego biustonosza i z ulgą wróciłam do sutkozakrywaczy z miękkiej bawełny, a puszapy odpuściłam sobie na kilka miesięcy. Powziąć mocne postanowienie aktywniego uczestniczenia w lekcjach WF. Ja chyba miałam znieczulenie w piersiach, że nie czułam, jak mi skaczą! Po paru miesiącach spojrzeć na puszapy łaskawszym okiem. Kupić sobie wyjątkowo przyjemnego w dotyku (i wyjątkowo rozciągliwego) gąbczaka z Keya, rozmiar 70BB (co to znaczy?). Nosić go na zmianę ze starymi nabiustnikami. Nie zapominać o niezniszczalnym Triumphie.

Rok trzeci

Stwierdzić, że 70B jest za małe (na co wskazuje ciągłe wyskakiwanie biustu ze staników). Kupić sobie 70C w Atlanticu, jeden beżowy gładki push-up, drugi kremowy, lekko usztywniany half-cup w jakieś wzorki. Brodawki niech sobie wyłażą, a co! Za mały stanik to taki, z którego biust wyskakuje. I co z tego, że 70D z Triumpha leżało lepiej (choć i tak niezupełnie dobrze)? Przecież te Triumphy to koronkowe były, a ja koronek nosić nie będę! Znależć dobrą radę na buły w 70C, przy okazji sprzyjającą powiększaniu się już istniejącego zwisu - poluzować maksymalnie ramiączka. Po niedługim czasie ponownie zmierzyć się z problemem wyskakujących z miseczek piersi. Wyruszyć na poszukiwania 70D. Po wysłuchaniu tego, co ekspedientki mają nam do powiedzenia (np. "Nie mamy 70D, ale jest 75D") poddać się. Nosić dalej swojego niezniszczalnego Triumpha, który nadal pasuje (nie wiem jaki to rozmiar, ale chyba uniwersalny :D).

 

Efekt takiego traktowania biustu? Smętny zwis, w dodatku rozsmarowany pod pachą przez zbyt wąskie fiszbiny pusiapków. Powyższy antyporadnik jest opisem tego, jak traktowałam swój biust przed uświadomieniem. Nie należy go traktować zupełnie dosłownie.

Jak to dobrze, że istnieje Lobby Biuściastych :)

niedziela, 16 sierpnia 2009
Obalamy lobbowe mity

Mimo całej mądrości Lobby Biuściastych i Lobby Małobiuściastych powstało tam kilka mitów.

Dobry obwód to najciaśniejszy, w jakim możemy się dopiąć.

Dobry obwód to taki, który dobrze podtrzymuje biust, ale jednocześnie jest wygodny. Już o tym pisałam w poprzedniej notce.

Kiedy kupujemy obwód rozmiar mniejszy, miseczkę zwiększamy o dwie literki.

Kiedy kupujemy obwód mniejszy o rozmiar, zwiększamy miseczkę o jedną literkę. Mit wziął się stąd, że np. 30E jest przeznaczone na ten sam obwód w biuście co 28FF. Ale 60/89 to większy biust niż 65/89, prawda? Czasami jednak to się sprawdza, ale tylko z powodu zbyt elastycznych fiszbin lub za ciasnego obwodu. W takim przypadku radzę kupić inny stanik.

Fiszbiny powinny zawsze celowac w środek pachy.

Skoro tak, to dlaczego nikt nie wpadł na pomysł, aby szerokość fiszbin uzależniać tylko od obwodu stanika i do 30A dawać takie same fiszbiny, jak do 30K? Fiszbiny powinny kończyć się tuż za piersią. Czasami oznacza to właśnie środek pachy, ale są przecież biusty rosnące z przodu, które potrzebują fiszbin kończących się znacznie wcześniej.

Balkonetka jest dobrym stanikiem na każdy biust.

Nie ma jednego, uniwersalnego kroju biustonosza. Na różne biusty pasują różne staniki. Są biusty niekompatybilne z balkonetkami, takie, które potrzebują innego kroju. Przy mniejszym biuście zwykle dużo lepiej sprawdzają się niskozabudowane biustonosze.

piątek, 07 sierpnia 2009
Obwód, obwód, obwód...

Niesamowicie ważna część stanika. To właśnie on (nie ramiączka!!!) odpowiada za odpowiednie podtrzymanie biustu. Dobry obwód to bardzo ważna sprawa.

Obwód nie ma prawa być za luźny!

Na ulicach bardzo często widuję kobiety, które mają obwody staników na łopatkach lub nawet wyżej. O tej porze roku często widuje się obwody wyłażące z topów. Biusty starszych pań bujają się w okolicach taliowo-brzusznych mimo stanika. Posiadaczkom dużych biustów ramiączka boleśnie wbijają się w ramiona. Większość ludzi myśli, że tak musi być. A wystarczy węższy obwód. Niestety stanika, który będzie miał jednocześnie dobry obwód i miseczki nie kupisz w osiedlowym bieliźniaku. W sieciówkach typu H&M też nie. Trzeba się wybrać do sklepu z pełną rozmiarówką (można znaleźć na http://stanikowamapa.prv.pl/) lub kupić przez Internet. Za to uzyskasz wygodę i fajny biust :)

Za ciasny obwód to zło!

Przesada nie jest dobra. Obwód powinien grzecznie siedzieć na swoim miejscu i podtrzymywać biust, ale jeśli jest bardzo ciasny, to też niedobrze. Duszenie się obwodem jest niezdrowe, a ściśnięte do granic wytrzymałości ciałko nie wygląda ładnie. Jeśli w swoim staniku ledwo się dopinasz, z trudem oddychasz, a po jego zdjęciu masz sine pręgi, koniecznie kup luźniejszy stanik! Ślady po staniku są normalne, ale takie, jakie mamy np. po dżinsach. Stanik ma być wygodny, nie uwierać i nie cisnąć! Niestety świeżo ostanikowane często przesadzają ze ścisłością obwodu i np. na 70 cm pod biustem, mierzone tak ciasno, że miarka trzeszczy biorą wyjątkowo ściśliwe 60tki. Takie ściskanie się jest bez sensu, tylko niszczy zdrowie, a do uzyskania odpowiedniego uniesienia i podtrzymania biustu spokojnie wystarczy takiej osobie przeciętna 65tka albo nawet 70tka.

czwartek, 30 lipca 2009
Nie jestem trójkątna, czyli problem G+

W wieku 13 lat weszłam w strefę G+. Mój biust zapoznał się z gieplusami, po czym przestał rosnąć. Czyżby bał się Tanga 28K? ;) Niestety z większymi miseczkami jest duży problem.

Od miseczki GG w górę konstrukcja jest skopana (z trudem powstrzymałam się od użycia słowa "**********"). Miseczki są szerokie i płaskie. Od spłaszczania biust zaczął mnie boleć i musiałam przerzucić się na 30G. Obwody moich staników polubiły podróże w kierunku karku (ale zbyt szybko tam nie dotrą). Czy staniki G+ mają szansę pasować na kogokolwiek? Wydaje mi się, że nie, bo która kobieta jest trójkątna? Na normalnej kobiecie efekt jest taki:

- fiszbiny na plecach lub przy samych plecach

- zbyt szeroki rozstaw ramiączek (a właściwie szelek) powoduje piłiwanie rąk przez część miseczki łączącą ją z szelką

- fiszbiny wbijają się w żebra (choć z czasem się dopasowują)

- biust jest rozpłaszczony

Jejku, czy naprawdę tak trudno jest zrobić stanik z węższymi fiszbinami i głębszą miseczką? Rozumiem, że skonstruowanie stanika na duży biust nie jest takie łatwe, ale tu akurat wystarczy włożyć węższe fiszbiny do kanalika, a to i ja potrafię zrobić. Kiedyś próbowałam wymienić fiszbiny w mojej CK Emily 28H. Wyciągnęłam oryginalną fiszbinę, szeroką i pogiętą we wszystkie możliwe strony, bo zbyt miękką i wsadziłam nową, kupioną w pasmanterii. Niestety okazała się dużo za krótka :( Mimo to przymierzyłam, z jedną starą fiszbiną i jedną nową. Miseczka z nową fiszbiną leżała o niebo lepiej. Niestety nowe fiszbiny się nie nadawały i muszę się dalej męczyć ze starymi. Ale oni mają fiszbiny wąskie i długie, więc co to za problem je wymienić?

Jeszcze jedno mnie wkurza - bezsensowne upancernianie konstrukcji. Przykładem jest Freya Arabella. Do miseczki G włącznie przezroczysta, ale nierozciągliwa i stabilna siateczka, powyżej G jest podszyta niepotrzebną szmatą. Przy większych miseczkach normalką są dwucentymetrowe lub nawet szersze (patrz: Freya) szelki, bo ramiączkami tego nazwać nie można. Zwykle też są zapięcia na 3 haftki, ale mi one nie przeszkadzają, lubię je nawet, bo wysokie obwody nie wrzynają się w tłuszczyk :)

Kilka wyjątków

Na szczęście nie wszystkie staniki z większymi miseczkami są takie beznadziejne :) Balkonetki Cleo okazały się całkiem niezłe w G+. Muszę sobie którąś z nich sprawić :) Podobno niezły jest też Vanity Fair Pure Bra, ale niestety obwody zaczynają się od 30. A szkoda, bo bawełnianym stanikiem nie pogardzę. A co tam, i tak jest niedostępny w Polsce, a sprowadzać z zagranicy mi się nie chce. Wygląda tak:

 (zdjęcie pochodzi ze strony www.bravissimo.com)

Sytuacja ciągle się poprawia :) Kiedy będziemy dorosłe, będą dostępne dobrze skonstruowane staniki w pełnej rozmiarówce, i będziemy mogły sobie wybierać dowolne wzory, kolory i fasony :)

 
1 , 2